niedziela, 14 czerwca 2015

4. On ma rację

Obudziłam się jak zawsze o 6:00. wstałam,poszłam do toalety,wyszłam ubrałam się w czarne dżinsy,czerwoną bluzkę z krótkim rękawkiem, brzoskwiniowy sweterek i poszłam ponownie do wc by się uczesać w wysokiego kucyka.  Zeszłam na dół zjadłam śniadanie i wróciłam do pokoju z szklanką w ręku zamknęłam za sobą drzwi.
- Cześć!
- Aaaaaaaaaaaaaa! !!!!- przestraszona upusciłam szklankę.
- Jak ty tu wlazłeś? ! Omal nie dostałam zawału! - a on tylko się na mnie patrzył i nie mógł wytrzymać ze śmiechu
- Przez okno -mówił ciągle się śmiejąc
- Co ty tam znowu potłukłaś? !- usłyszałam głos mamy
- Yyyyyyy...nic!
- A co do ciebie to nie morzesz tak po prostu wchodzić do.mojego pokoju i to jeszcze przez okno.
- Dobra,dobra nie denerwuj się tak. - uśmiechnął się niewinnie
- Nie za wcześnie? - uspokoiłam się trochę i starałam uśmiechnąć
- Hm....nie. no chodź!
- Przez okno?
- Tak
- Lecieć?
- Tak
- I znowu się przytulać?
- Tak.
- Muszę?
- Tak
- A nie morzna iść?
- Nie
- A jak nie chcę lecieć?
- To cię porwę.  - Uśmiechnął się zabawiacko
- Chyba Zwariowałam Ale ok lećmy.tylko nie za szybko.
- Spokojnie nic ci nie zrobię. - Podszedł do mnie zarzucił na plecy  i wyleciał przez okno.
- No dobra przyznaję to jest super! !
- A nie mówiłem!
- hahahahahahahaha-  śmialiśmy się razem
-Gdzie lecimy?
- Do lasu.
Wylądowaliśmy. Spacerowaliśmy rozmawiając,śmiejąc się i bijąc na śnieżki. Był bardzo miły, zabawny,uroczy pełen życia! Kiedy wracaliśmy potknęłam się i upadłam.
- Nic ci nie.jest?  Morzesz wstać?
- Ał!  Nie dam rady chyba skręciłam kostkę.
- No i jak ty chodzisz? Pewnie patrzyłaś na mnie zamiast pod nogi  - znowu ten jego uśmieszek
- CO?! Nie? ! Dlaczego miałabym się na ciebie gapić?
- No.nie wiem w końcu jestem taki czarujący i w ogóle. - Uśmiechnął się zabawiacko pewny siebie
- co? ! Ta jasne.
- No dobra.- mówiąc to wziął mnie na ręce i patrzył mi w oczy.
- A może jednak dam radę iść.
- Nie dasz
- Chcę spróbować
- Mówisz to bo się boisz.
- Boję?  Niby czego
- Tego że jestem tak blisko,  nie wiem czemu ale wiem że chcesz tego unikać.
- Niczego się nie boję.
- Ok mów co chcesz.  Ale. I tak nie dam ci iść. - mówiąc to wzbiliśmy się w powietrze.  Wszedł przez okno i położył mnie na łóżko.
- Niech zgadnę chcesz żebym już poszedł?
W głębi serca odpowiedź brzmiała NIE
- Jak chcesz.
- Dobra na dzisiaj dam ci spokój. Wylecz nogę. Wpadnę jutro
Tym razem wiedziałam co chcę zrobić więc szybko odsunęłam głowę.
A wystawiłam rękę.
Uścisnął ją ale widziałam zawód na jego twarzy
- Jak mówiłem boisz się.
Wyleciał przez okno
- Wiem że się boję a ty mi to jeszcze utrudniasz bo cię kocham a wiem że nie morzemy być razem. - Powiedziałam samą do siebie i poczułam jak po policzku spływa mi łza wszystko codziennie zapisywałam w pamiętniku


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz